Udostępnij...

Kredyt frankowy w sytuacji rozwodu

Absolutna większość kredytów mieszkaniowych była i jest brana przez małżeństwa.  Kredyty indeksowane/denominowane e CHF nie były tu również wyjątkiem. Kiedy małżonkowie, wspólnie żyją i wspólnie walczą z każdą ratą kredytowa to nie ma problemu.   Sytuacja się mocno komplikuje w przypadku  konfliktu pomiędzy małżonkami-kredytobiorcami. Okazuje się, że po rozwiązaniu przez sąd małżeństwa przez rozwód  pozostaje silniejsza więź – wspólne długi generowane przez wzięty wcześniej kredyt w CHF.

W tym miejscu zasadnicza uwaga. Długów nie da się podzielić przy podziale majątku. Dzielimy tylko i wyłącznie aktywa. Podzielone zostanie więc mieszkanie  – np. przypadnie ono w udziale jednemu z byłych małżonków a drugi otrzyma np. rekompensatę finansową. Dług natomiast z tytułu kredytu hipotecznego nie przejdzie tylko na tego małżonka, który otrzymał nieruchomość ale będzie dotyczył ich obu solidarnie. Podział majątku – czy to polubowny, czy sądowny nie dotyczy długów! Aby zwolnić jednego małżonka z długu konieczne jest zgoda wierzyciela czyli banku. Banki praktycznie się nie zgadzają na taką modyfikację (zgodnie z zasadą, że lepszych dwóch dłużników niż jeden). Jeśli się natomiast zgadzają to jest to bardzo kosztowne. Bank zażyczy sobie zazwyczaj prowizji za zmianę umowy, podwyższy marżę oraz zażądać  może dodatkowego zabezpieczenia. Jeśli się bank zgodzi to koszt takiej zgody przy kredycie 250-300 tys. zł będzie wynosił dodatkowe 50-100 tys. zł (w ciągu dalszej spłaty). To dużo. Jaka jest alternatywa?

Poniżej omówimy kilka możliwych relacji pomiędzy byłymi małżonkami i wynikających z tego skutków znanych nam  z praktyki kancelarii.

  1. Zgoda i porozumienie. To oczywiście najlepsze rozwiązanie. Oboje byli małżonkowie porozumiewają się w kwestii kto spłaca, kto mieszka i kogo ma być to mieszkanie po zakończeniu kredytu. Jakimś rozwiązaniem jest decyzja o przekazaniu docelowo mieszkania wspólnym dzieciom. Wówczas można w zgodzie ze sobą wspólnie je spłacać. Oboje małżonkowie decydują wspólnie o wytoczeniu sprawy Bankowi i próbują unicestwić kredyt frankowy współdziałając przed sądem. Opisane działania są trudne ale absolutnie racjonalne. Kredytobiorcy połączeni są węzłem trwalszym niż małżeństwo i tylko rozumiejąc ten przykry fakt mogą, z korzyścią dla każdego z nich funkcjonować.

 

  1. Konflikt. Strony są skłócone. Były małżonek, który mieszka w kredytowanym lokalu spłaca sam kredyt. Drugi małżonek udaje, że kredyt to nie jego sprawa bo tam nie mieszka. Kredytobiorcy ze sobą nie rozmawiają. W przypadku chęci pozwania banku, inicjatywą i koszty leżą po stronie jednego z małżonków, drugi albo się milcząco zgadza albo jest minimalnie zaangażowany. Wiele zleży tu od pełnomocnika, który powinien potrafić wytłumaczyć stronom, że proces o kredyt to nie proces o rozwód i warto dla wspólnego dobra choć minimalnie współdziałać. Każdy z kredytobiorców jest dłużnikiem solidarnym i im szybciej to zrozumie tym lepiej.

 

  1. Totalny konflikt. Strony się szczerze nienawidzą. Robią sobie na złość. Nikt nie spłaca kredytu. Być może nie stać pojedynczego małżonka na spłatę, ale częściej „nie spłacam – niech bank zlicytuje mojego byłego/byłą”. To podejście to idealna ilustracja powiedzenia „na złość mamie odmrożę sobie uszy”. Do niczego dobrego to nie doprowadzi. W konsekwencji bank wypowie kredyt oraz skieruje sprawę do sądu. Bardzo możliwe że pisma z banku będą przychodzić na ostatni wspólny adres małżonków (jeśli nie zmienili tego w systemie banku). Często nikt ich nie będzie odbierał lub jeden małżonek będzie wyrzucał listy skierowane do drugiego. Wobec takiego irracjonalnego działania nakaz zapłaty wydany na podstawie pozwu banku się uprawomocni. Za chwilę do obu byłych małżonków zapuka komornik. Działanie wg, ww. schematy spowoduje, iż jedna i druga osoba będą w strasznych kłopotach. Jeśli jest sytuacja niespłacania kredytu i można się spodziewać pozwu, to należy przede wszystkim odbierać każdą korespondencje i się bronić przed sądem Najlepszym rozwiązaniem jest wspólny pełnomocnik, który do minimum ograniczy osobiste kontakty byłych małżonków. Wygrana w sądzie jest wygraną obojga kredytobiorców jako dłużników solidarnych.

 

Powyższe sytuacje zdarzają się bardzo często. Niestety dominuje konflikt lub konflikt totalny. To smutne, że stare przysłowie „gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta” jest takie aktualne i tym trzecim w przypadku kredytu frankowego zawsze jest bank…