Udostępnij...

Po co walczyć z bankiem?

Oto kilka ważnych założeń, które nasunęły mi się w czasie praktycznego obcowania z umowami kredytowymi.

  1. Każdy kto brał kredyt walutowy lub ten „denominowany” do waluty obcej z grubsza wiedział co robi. Oczywiście banki informowały o ryzyku kursowym w sposób nazwijmy to „mało nachalny” ale robiły to tak czy inaczej.

  2. Bank to korporacja – najczęściej wielka, bogata i międzynarodowa. Klient to osoba fizyczna (bo takie kredyty tu analizuję), konsument chroniony przez prawo polskie oraz UE, jako ten, którego pozycja wobec profesjonalnego przedsiębiorcy jest z założenia gorsza.

  3. Bank to instytucja zaufania publicznego. Inaczej mówiąc idąc do banku powinieneś mieć przeświadczenie, że nawiązana relacja umowna oparta będzie o powszechnie obowiązujące prawo, którego nikt nie będzie naginać a ty sam nie będziesz poddany technikom manipulacyjnym.

  4. Wzrost kursu walut a w szczególności Franka Szwajcarskiego to tylko impuls, który doprowadził do masowego analizowania treści umów kredytowych i kwestionowania w nich zapisów nie zgodnych z prawem, które były tam od samego początku.

  5. Umowa kredytowa kredytu frankowego jest zazwyczaj ważna i wiąże strony z tym, że zawiera szereg wad, które można skutecznie podnosić w sądzie w celu zmniejszenia obciążeń finansowych.

  6. Plan minimum to uczynić kredyt walutowy znośniejszym poprzez wyegzekwowanie od banku zwrotu nienależnych świadczeń dodatkowych, plan maksimum doprowadzić do przewalutowania kredytu (mówiąc w uproszczeniu)